Na początek: yoga

O tym, że ćwiczenia fizyczne mają pozytywny wpływ na nasz organizm słyszał chyba każdy. Niestety nie każdemu chce się podejmować choćby najprostsze formy aktywności. Tymczasem wystarczy poświęcić parę godzin tygodniowo na bieganie, siłownię czy pływanie, by być znacznie zdrowszym człowiekiem. Zdrowszym nie tylko na ciele, ale i umyśle – sport sprzyja m.

in. wydzielaniu hormonów odpowiedzialnych za dobre samopoczucie i stabilność emocjonalną. Nic dziwnego, że wiele osób myśli o treningach na poważnie. Problem w tym, że często na myśleniu się kończy.

Zabranie się do ćwiczeń nie jest proste. Zwłaszcza, gdy zaczynamy sami, bez kompana. Potrzeba sporo siły woli i motywacji, by przynajmniej kilka razy w tygodniu przebrać się w strój sportowy i zmusić mięśnie do wysiłku. Proces ten jest o tyle trudniejszy, że łatwo poddać się nawet po kilku dniach regularnych ćwiczeń.

Taki przynajmniej jest często efekt niewłaściwego podejścia do treningów – zaczynamy „za ostro” i po paru razach mamy dosyć. Tymczasem profesjonalni trenerzy podkreślają, że ćwiczenia lepiej zaczynać od niewielkiego wysiłku i stopniowo zwiększać poziom trudności, gdy już będziemy na to gotowi. W ten sposób każdy kolejny trening będzie przyjemnością, a nie niepotrzebnie heroicznym wysiłkiem. W takim razie od jakich ćwiczeń zacząć? Bieganie, pompki czy przysiady? Być może.

Ale w roli treningowego startu na pewno świetnie sprawdzi się yoga. Najprostsze pozycje niemal nie wymagają wysiłku. Jednocześnie aktywizują całe ciało i poprawiają wydolność organizmu. Trudno o bardziej przyjemny i zachęcający do dalszej aktywności początek treningów.